
S&P500 mimo złego początku dopiero po długiej walce ostatecznie przełamał listopadowe minimum (741punktów) i stworzył (tymczasowo?) nowe – 734 punkty.
Kierunek ogólny został potwierdzony, oczywiście jest możliwość negacji tego przełamania, ale indeks musiałby poradzić sobie z opadającym górnym ograniczeniem kanału spadkowego, by nie wyszło to tylko na odwleczenie wyroku. W przypadku braku takiego ruchu trudno oczekiwać, że nasza giełda zachowa obojętnosć. Póki co widocznie musi nastąpić większy spadek, by obudził się zdrowy popyt.
Wtorkowe przemówienie Big Bena z FED jak widać wzbudziło nadzieję na tylko jedną sesję.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz