Kontrakty na kukurydzę próbują wrócić do ścieżki wzrostów. Z jakimi szansami?
Od połowy czerwca kurs poruszał się w ramach kanału spadkowego.
Dość zabawna sprawa, bo dolna granica powstała dopiero co. Istotne jest jednak coś innego. Popyt staje przed ogromną szansą. Dlaczego?
Kilka dni temu górna granica kanału była w tym określonym ściśle czasie wzmocniona zaznaczoną luką bessy. W poniedziałek po wyższym starcie kurs z miejsca zaatakował dokładnie w tym czasie podwójny opór. Pojawiła się zasłona ciemnej chmury jako sygnał do spadku. Doskonała okazja dla podaży.
Wtorek - zamiast zbudować potwierdzenie do spadku podaż dopuściła do budowy na dołkach świecy japońskiej z dolnym cieniem i białym korpusem. Tam gdzie brakowało kropki nad i podaż zdecydowanie popsuła sprawę. Coś jak okazja do kontrataku w piłce nożnej.
Popyt wykorzystał sytuację i korzystając z rozchodzenia się oporów zaatakował i przebił je ustanawiając nowy szczyt lipca.
Dlaczego piszę, że szansa dla popytu jest ogromna, a nie tylko, że po prostu jest szansa?
Podaż miała doskonałą okazję i ją zepsuła spektakularnie. Skoro podaż psuje doskonałe okazje, to może jest zmęczona w ogóle? A to paliwo dla popytu. Psychologia.
To jest więc ogromna szansa dla popytu na powrót do wzrostów. Czy ją wykorzysta? Wyjdzie w praniu. Okazja to aż i tylko okazja.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz